piątek, 2 listopada 2012

Dom

Obiecałam.
Obiecałam że go pokażę. Taki jaki jest teraz. Nie wykończony.
DOM
I te dni ostatnie takie melancholijne były.
I myślałam dużo tym domu. O tym fizycznie. I o tym duchowym, rodzinnym...
W 3 tygodnie stanął przykryty dachem.
I jakoś tak szybko wszystko się wtedy działo, umknęło wiele rzeczy.
Miesiąc temu dopiero fundamenty zostały wylane.
A tu juz śnieg spadł i go przykrył.
I naprawdę marzenia się spełniają. Bo ja kiedyś tylko mogłam pomarzyć o domu. A tu proszę.
Teraz marzę jak go urządzę.
Choć tyle rzeczy nie do końca jest tak jak powinno. Jak chciałam..
Jak wymarzyłam... Będziemy wiele robić sami.
Nie chcieliśmy się zadłużać za  bardzo ale chcieliśmy żeby był.
Ja to nawet w gołych ścianach mieszkać mogę. Ale przecież łazienka, kuchnia... być musi...
Marzę już jak przyjaciele nas odwiedzają...
Teraz nie odwiedzają za często, bo nie u siebie jesteśmy, bo tyle ludzi, bo kiedyś będzie lepiej...
I będzie...
Choć ja do miasta chciałam, mieszkanie mieć i nie ważny dach czy ogrzewanie, kto inny niech się tym martwi. Blisko wszędzie i wyjść można wieczorem nie martwiąc się że daleko do domu i nie ma jak wrócić bo się piwo wypiło..
Ale spokój też jest w cenie i nie mogłabym zrobić tego mojemu mężowi. To jego miejsce na ziemi.
Ja tych miejsc miałam tyle w życiu że mi wszystko jedno gdzie. Ważne z kim.
A przecież miejsce się stworzy potem, samemu, dla siebie i po swojemu...
Z zapachem takim że od progu chce się wejść dalej...
I z tą werandą, którą tak wymarzyłam sobie.
Stolik na kawę i fotele to nie wiem kiedy będą ale nie ważne. Ważne że w lecie i w zimie będzie można tam usiąść... na poduszkach i na kocu...
Wiele czasu minie zanim dookoła będzie równo i pięknie.
Bo tyle wykopów nas jeszcze czeka. Tyle wydatków zarazem...
Ale trawa, kwiaty... marzą mi się.
I ta magnolia.... tak! Będzie posadzona!
I chciałabym żeby Lenka od razu czuła że to jej dom. Że pomimo tego czasu spędzonego "u Babci" ona ma swoje miejsce. Nasze wspólne miejsce.
A ja będę mogła nareszcie piec i gotować co chcę, i siedzieć po nocy bez problemu że kogoś obudzę przypadkiem... i robić porządki... tworzyć magiczne rzeczy... dekoracje...
Tak mi się marzy...
I teraz cierpliwość jest w cenie. Wszystko powoli robi się dalej. A ja już bym chciała...już...
Elektryka jest, woda i ogrzewanie zaczyna się. Ocieplenie domu i elewacja prawie skończone.
Potem ściany, płyty, wylewki, kontakty, lampy, kafelki, panele... ech!
Do wiosny!
Dlatego tak czekam na wiosnę z utęsknieniem już. Zimę mogłabym przespać.
I nawet wakacji planować mi się nie chce. Planuje je w domu. W naszym domu...
Nie mam pojęcia jaka będzie łazienka, kuchnia. Musze przestać o tym myśleć, na chwilę, na moment...

Po kolei, jak to było...
Fundamenty. W 3 dni!  Pierwsza wiecha i ogromna radość!!

 Szkielet i ściany zewnętrzne kolejne 3 dni!!
Widać! To takie ekscytujące!

Krycie dachu, podbitka drewniana, taras nie dokończony i bez podłogi...
Okna i drzwi...
W salonie już kawa wypita...



I stoi! Dach! Komin! Wszystko!
Bez ocieplenia biały!

A gdy śnieg spadł to zaraz ocieplony, zielony:)


A teraz zapraszamy do środka:)




Poddasze jest najlepsze! Już lubimy się tam bawić :)
Trzymajcie kciuki za szybkie wykończenia!!

11 komentarzy:

  1. Az mi sie zakrecila lezka w oku!!!!! No cudny, cudny dom!!! I tak opisalas to slicznie!!! Jakie to niesamowite uczucie tak tworzyc dom od samego poczatku. Wiosna nadejdzie blyskawiacznie !!!! Tez bym zadnych wakacji nie planowala jak tutaj Dom sie tworzy i czeka na male i duze decyzje, co i jak i gdzie. Gratulacje !!
    Pamietam jak pierwszy raz weszlam na Twojego bloga iles mieciecy temu to jakas urzedniczka pozwolenia wam nie wydala na ten dom!!! A teraz prosze !! Naprawde marzenia sie spelniaja!!!! Ciesze sie , ciesze sie razem z Toba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! Dziękuję!
      To prawda! Pozwolenie dostaliśmy pod koniec sierpnia! A tu już tyle zrobione!
      Czasem aż sama nie do końca wierzę że to się dzieje:) Ale takich skrzydeł dodaje sama myśl że już jest!
      Pozdrawiam serdecznie!!

      Usuń
  2. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/3 listopada 2012 00:09

    Wzruszyłam się....
    pięknie wyraziłaś tę potrzebę...mieć czegoś własnego,wspólnego...pewnie że nie ważne gdzie,ważne ze z Nim!
    piękny dom!
    i tak troszkę zazdroszczę może nawet troszkę bardziej:) też bym taki chciała!!! Cudny!!!
    idealny!
    ja już widzę jak bym obymślała co i jak,jakie kolory,meble...choć już pewien plan w głowie mam!
    ale gotówki brak:(
    musisz mi kiedyś napisać ile Was domek wyniósł i z jakich materiałów:)
    może i moje marzenie się spełni...
    tylko ja to właśnie muszę takich motywacji!!!jak Ty to zapodałaś!
    a i na tę kawę chętnie wpadne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na kawę to i ja się piszę, zwłaszcza w takim towarzystwie:D

      Usuń
    2. Dziewczyny macie zaproszenie na kawusię! Lubię bawić się w "baristkę" więc dla Was kawa będzie jakaś wyjątkowa na pewno!!
      A co do kosztów to budujemy dom w cenie kupna mieszkania w naszym mieście, powiedzmy takiego 3-pokojowego. Działkę mieliśmy więc to duży plus.
      Jeśli będzie potrzeba chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami:) Teraz jestem jak doradca, tyle wiem na ten temat:)))

      Usuń
  3. Nie wierzę że tak szybko! Ale jak dobrze, że tak szybko!
    Piękny, zielony, Wasz;)
    Trzymam kciuki za szybkie wykończenia i oby zima szybko minęła:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będzie zielony na razie Olu. Teraz jest bo to kolor wełny ale na razie tynk będzie biały. Fakt że ten zielony bardzo mi się podoba i jeśli będziemy go malować to pewnie na taki kolor!
      Zima niech szybko mija ale te deszcze niech też zmaleją bo mamy jedno wielkie bagno od kilku dni.
      Pozdrawiam!! I dziękuję za wsparcie!

      Usuń
  4. Ależ Iza teraz to właśnie najpiękniejszy czas, to tworzenie tego domu krok po roku, dobieranie detali, szczegółów, wlewanie w niego miłości, powolutku, codziennie stwarzanie go od podstaw. Taki z klimatem, zapachem, Wami przesiąknięty, gdzie każdą ryskę znać na pamięć będziecie, każdym wspomnieniem go zapełnicie... Cudownie. Pięknie. Prawdziwie tak. Cudny ten dom tak jak i Wy:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to napisałaś, dziękuję! Tak, czekałam na ten czas kiedy będę mogła wybrać kolor ścian, łóżko do sypialni no i pokój Lenki urządzać. Ale jakoś przytłoczyło mnie ostatnio wszystko, przeraża mnie ilość decyzji do podjęcia i muszę wrzucić trochę na luz. Pewnie mi przejdzie i za kilka dni znowu rzucę się na katalogi i będę rysować projekty:)) Nie chcę się spieszyć żeby właśnie ten domek był taki nasz, jak to napisałaś "z klimatem".
      Jeszcze raz dziękuję!

      Usuń
  5. Piękny dom:) Marzenie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! Marzenia się spełniają! Warto wierzyć. Kiedyś ja też "tylko" marzyłam... a tu proszę!
      Witam serdecznie!

      Usuń