sobota, 26 stycznia 2013

Nocne rozmowy...


Brakuje mi rozmów...
O niczym i o wszystkim.
Ważnych i tych błahych bardzo.
Rozmów takich zwyczajnych, przy kawie czy herbacie. Na sofie w pokoju albo taborecie w kuchni.
Światło przygaszone lekko, tylko lampka nocna świeci. Muzyka cicho gdzieś tam sobie gra, jakieś radio... e,nie! to chyba Sting z płyty...

Brakuje bo czasu nie ma. No i z kim pogadać też nie ma...
Czasem spotkanie krótkie, na kawie, w przerwie między sklepem a kolacją... ciągle jakoś z pędzącym czasem na plecach.
Zostają nam rozmowy w domu, ze sobą. I rozmawiamy bo ja przecież uwielbiam rozmawiać... I choć czasem słowa są zbędne i nie trzeba już nic dodawać to i tak uwielbiam ten szept .. bo przecież Lenki zbudzić nie można...

I znowu wracam do tego punktu że już pragnę zamieszkać w tym domku naszym tak bardzo że chyba bardziej nie można. Choć pewnie za miesiąc okaże się że jednak można. Bo im bliżej tym ja bardziej doczekać się nie mogę. 
Ja już prawie wieszam na ścianach w pokoiku te ramki, układam zabawki i książeczki na półce, tej niżej żeby Lenka mogła sama sobie wziąć którą zechce.
Już prawie ścieram kurze i okna myję. Myślami. 
Myślami tak blisko jestem.
I blisko jestem tego by urządzać przyjęcia, zapraszać gości. 
Menu układam w myślach choć pieca nie kupiłam jeszcze nawet. 
Bliska by znów móc rozmawiać do późna przy herbacie..... ale teraz będzie jeszcze piękniej! Na werandzie, z widokiem na gwiazdy będziemy rozmawiać.







I to pragnienie to już tęsknota chyba.
Za bałaganem w pokoiku. 
Za rozpakowywaniem pudeł i układaniem wszystkiego tam gdzie zaplanowałam.
Za wanną, świecą i pachnącą melisą, bazylią i trawą cytrynową kąpielą.
Za odgłosem biegania bosych nóżek po podłodze, tej naszej podłodze.
Za zapachem pieczonych babeczek.
Za miękką pościelą  i sypialnią tylko dla nas.

I za rozmowami. 


Gdy będziemy siedzieć i wspominać jak to doczekać się nie mogliśmy, już tak blisko było bo łazienka to za tydzień może już, podłogi w terakocie za dwa.... kuchnia zamówiona, wymyślona będzie później bo kilka tygodni na te fronty drewniane poczekać trzeba było.
I wspominać będziemy jak się zastanawialiśmy czy Lenka to tak spokojnie i łagodnie przyjmie tą całą przeprowadzkę.

I śmiać się będziemy że ja taka w gorącej wodzie kąpana, że tak wszystko chciałam mieć zaplanowane na ostatni guzik...





Bo chcę.

I tęsknię...







20 komentarzy:

  1. Jak masz ochotę porozmawiać to zawsze możesz do mnie napisać :) Chociaż dobrze wiem, że to nie to samo napisać a powiedzieć ;)
    Piękny macie dom!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Kochana!!
      I napiszę!! Jak chwila ciszy i spokoju będzie to napiszę:)

      Usuń
  2. MI rozmów brakuje też bardzo. Ja jestem rozgadana taka dziewczyna. Ciągle gadam i gadam.. Piszę dużo i piszę z przyjaciółkami, z mama, z mężem nawet (sms-y) ale to nie to samo. Choć lubię bardzo to pisanie to kocham rozmawiać bardziej. A jak i ja dzieci i ona dzieci i gorączki, katary, malowanie ścian, zakupy na cały tydzień.. jak tu wcisnąć tą rozmowę? I ja tu siedzę teraz wolna jak ptak bo mąż z dziećmi w górach a u niej dwoje dzieci chorych ... no i jak ten czas znaleźć.. no jak? Ale wiadomo że życie zmienia się, świat się zmienia, my się zmieniamy i przystosowujemy do bytu. Ja się przystosowałam i choć czasem tęsknię też i czasem bardzo nawet to skupiać nauczyłam się na tych krótkich momentach, które są nam dane :-) Ale historyjkę Ci tu opowiedziałam.. nie ma co ;-))) Buziaki dla was dziewczyny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam historyjki, w Twoim wydaniu to już w ogóle! Tak jak Ty patrzysz na świat patrzy mało kto chyba Iwonko! "skupiać nauczyłam się na tych krótkich momentach, które są nam dane". Ja maruda jestem. I jest nas niby całe mnóstwo to i tak jakby samemu się chodzi...
      Ech! Dzięki Iwonka że jesteś! Że zaglądasz!

      Usuń
  3. Slicznie tu u Was... teksty świetne takie prawdziwe.. u nas też ciągle w budowie..ciągłe myśli to już już za chwilkę... budowa domu to chyba najcięższe wyzwanie ile trzeba w to pracy i nerwów wkładać ...pozdrawiam i zostane na dłużej :) a w między czasie zapraszam do nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam! Miło mi bardzo że zajrzałaś:)To prawda, budowa to wielkie wyzwanie.
      Życzę powodzenia!!

      Usuń
  4. Jak mi się strasznie spodobały te wieszaczki z serduszkami !!! Cudne !! Zapamiętam sobie pomysł:)
    Ja też tęsknie. Za rozmowami. Nieśpiesznymi takimi, ze można zjeść sernik spokojnie między zdaniami a nie gadać z pełna buzia bo już uciekać zaraz trzeba:):)
    Izuś jeszcze tylko malutka chwilka i już!!! Już za chwilę będziesz podnosiła z podłogi lale i książki w Lenkowym pokoiku, już za moment zapach świecy będzie się roznosił po całym domu... Idealnie będzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serduszka są cudne:) Ale nie moje,hihi! Zakupiłam je do pokoju Lenki bo tez ogromnie mi się spodobały:)
      Dziękuję Julitko za słowa Twoje bo choć ja niby wiem że to jeszcze tak niewiele zostało, że już niedługo, to czasem mam wrażenie jakbym sama w tym świecie żyła i że dłuży się to tak ciągle...
      Idealnie będzie! Cudnie to napisałaś!
      Buziaki!

      Usuń
  5. w tak innej jestem sytuacji niż Ty, a tak doskonale rozumiem...zamknieta w małym kanadyjskim mieszkaniu z synkiem, gdzie mróz na zewnątrz do -30 dochodzi, wiecznie czekam na męża...żeby choc trochę z dorosłym porozmawiać!
    i za miejscem swoim na ziemii też już tęsknie bardzo....a ja w myślach te rozmowy przeprowadzam! bo choc czasu dużo, to nie ma do kogo się odezwać;)i tez czekam na zmianę, która tuż, tuż;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta potrafi wydobyć w sobie ogromne pokłady cierpliwości, może czekać i czekać. Na męża, na dom, na lepsze czasy... wiem to bo żeby spełnić część marzeń musiałam dużo poświęcić. I nie materialnych rzeczy ale siebie poświęcić. I tylko myśl o lepszym trzyma czasem nerwy na wodzy.
      Jestem z Tobą! Myślami ciepłymi opatulam!
      I dziękuję:)

      Usuń
  6. Kiedy mieszkałam w bloku, drzwi otwarte i zawsze ktoś wpadał. Nasz taras huczał gwarnie po północ w ciepłe dni roku. Bywało, że ludzie wpadali sobie posiedzieć, a ja z pokoju zerkałam znad komputera (bo projekt na termin trzeba było oddać) i tan otwarty dom z wpadaniem bez zapowiedzi mi się tęskni, bo kiedy daleko jestem od bliskich to te rozmowy są jak kiedyś pomarańcze "od święta" :))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Ja też w bloku mieszkałam, na parterze, zawsze po drodze tym wszystkim sąsiadkom było. I wesoło było!
      Teraz nie u siebie, z dala od przyjaciół...
      Trafnie to ujęłaś Maryś, "od święta" rozmowy:) Dlatego mi tak tęskno...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Och Iza ja tak dobrze Cię rozumiem! Pod koniec roku chcemy w końcu kupić takie większe, wymarzone mieszkanie i nawet jeszcze wybrane nie jest, a ja już codziennie je sobie wyobrażam i nie wiem czy uwierzysz ale w najdrobniejszym szczególe mam już je w głowie urządzone i też tak bardzo doczekać sie go nie mogę i wszystkie myśli, i marzenia mkną w jego stronę, a tu mi jeszcze przyjdzie pewnie i z rok na nie poczekać...
    Ja też uwielbiam pogaduchy, rozmowy do późnej nocy, żegnanie sie przez dwie godziny bo wszyscy już zmęczeni ale jakość wyjść sie nie da tak dobrze rozmowa biegnie...

    Pięknie to napisałaś wszystko Iza:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz Olu, odkąd zaszłam w ciążę z Leną poczułam silną potrzebę znalezienia własnego miejsca na ziemi. Kiedyś było mi wszystko jedno gdzie, ważne z kim. Ale zaczęłam bardzo chcieć własnego miejsca, żeby tworzyć własną historię...
    Powoli, zaczęliśmy spełniać to co zaplanowaliśmy, problemy po drodze, kupę wyrzeczeń i moje zaciśnięte zęby czasem żeby nie palnąć czegoś teściowej.
    I czekaj cierpliwie (haha, jakbym ja umiała), ja nauczyłam się czekać dzięki Lenie.
    Tylko brak mi tych ludzi, których zostawiłam i tego że teraz to ja nie u siebie mieszkam więc i nie mogę zapraszać ich jak do siebie. I dlatego tak mi się tęskni...
    Ściskam! Dziękuję!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Znalazlam przez przypadek, strasznie milo mi sie zrobilo jak zobaczylam znajoma buzie :)
    Bede zagladac, pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki aby jak najszyciej te wieszaczki i ksiazeczki na swoim miejscu byly :*

    Justyna wziatek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju! Ale fajnie! Dziękuje Justyś! Ja również pozdrawiam, rodzinkę Twoją całą!!
      Zaglądaj! Miło mi będzie!

      Usuń
  10. ładny post - nic dodać i nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I za odwiedziny dziękuję!

      Usuń
  11. dzięki, że przystąpiłaś do mojej zabawy, dzięki temu poznałam Twój blog i wie, że będę tu wracać
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się cieszę! Na bloga Twojego zaglądałam już dawno tylko jakoś się nie udzielałam chyba.
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń